W ostatnią sobotę wybrałam się z moją host rodziną (host rodzice, dwie siostry, dzieci jednej i mąż) na wesele. Do tej pory nie wiem czyje to wesele było. Jedynie wiem, że moja host mama znała tylko panią młodą i przyjęcie odbyło się w posiadłości należącej do teściowej mojej starszej host siostry.
Wesela wyglądało inaczej niż w Polsce. Nie misieliśmy mieć bardzo uroczystych ubrań. Sporo ludzi było w codziennych strojach. Jedynie para młoda, świadkowie i najbliżsi byli ubrani jak na weselexz
Nie odbywało się w również kościele i nie było mszy; jedynie była przysięga małżeńska. Całość odbywała się na dworze pod dachem.
Na kilka stolikach był napisane ,,rezerwacja" (dla najbliższej rodziny), a reszta gości mogła sobie wybrać miejsce. Przy każdym mogło usiąść 8 osób. Nie było na nich żadnych napoi (można było je wziąć z małego stolika, który stał po boku sali, ale do wyboru była tylko herbata, woda i gorąca czekolada), ani jedzenia jak w Polsce. Jedynie bukiet kwiatów, dwie świeczki i zdjęcia z opisem w drewnie.
Ślub zaczął się 15 minutowym spóźnieniem. Zanim jednak rozpoczęła się przysięga było uroczyste wejście pana młodego ze swoją mamą, kilka par świadków, starsza pani (zapewne babcia) z chłopcem i panny młodej z ojcem. Sama przysięga trwała dosyć krótko. Podczas niej państwo młodzi czytali swoje przemowy. Obydwoje obiecywali m.in miłość i wsparcie W pamięci zapadło mi jak pani młoda powiedziała "Wybieram Ciebie dzisiaj i zawsze Cię wybiorę". Przydałyby się takie przemowy w Polsce. Ksiądz bardzo często żartował i ogólnie atmosfera była luźna. Po części uroczystej zamiast dawano prezentów jak w Polsce (prezenty, a właściwie koperty wkładało się do koszyka) czekało się około 40 minut na wywołanie swojego stolika. Wtedy stawało się w kolejkę do krótkiej rozmowy/zdjęcia z młodą parą, a po nim szło się do stołu z jedzeniem. Nie było wielkiego wyboru. Były bułki, kurczak i jakieś mięso z barbecue. To wszystko. Można było podejść do barku po co słodkiego, ale tam również wybór był dosyć ograniczony - makaroniki, lizaki z czekolady i ciasteczka z jabłkiem. Ja i cześć mojej host rodziny opuściłam zabawę pod 3 godzinach (ze względu na moją host siostrę). Ogólnie tutaj większość wesel nie trwa do rana jak u nas tylko zdecydowanie krócej.

Dodajesz ostatnio dużo postów w porównaniu z niektórymi innymi exchange student, i dobrze! :) chciałabym kiedyś przeżyć coś podobnego.
OdpowiedzUsuń